Znajdź swoją Martę

Marta

Wyobraź sobie, że to potencjalna bohaterka Twojej opowieści. 
Co o niej wiesz?

Może tylko tyle: „Marta jest introwertyczką, która kocha kawę i koty. Ma niebieskie oczy i traumę z przeszłości”. 
Brawo. 
To bohaterka, która może być wcieleniem połowy polskich kobiet. 
Trochę bez sensu. 

Bez zastanowienia

Odpowiedz.
Od razu. 
W jakie kłamstwo o sobie wierzy Twoja Marta?
Wiesz to?
Jeżeli nie wiesz, nie masz postaci. 
Tak jak nie masz postaci bez celu, pragnienia, motywacji
Ale to proste kwestie. 
Mnie interesują sprawy trochę bardziej skomplikowane, ponieważ chcę, żebyś swoje bohaterki, swoich bohaterów budował, budowała w głąb. 
Mocno. 

Poznaj Martę

Na przykład tak. 

Marta każdego wieczoru sprawdza, czy drzwi są porządnie zamknięte. Na dwa zamki i na łańcuszek. Jakby łańcuszek mógł ją obronić przed Wiktorem. I Marysieńkę, 
Może dlatego powtarza wciąż Marysieńce, że ją kocha. 
Powtarza rano i wieczorem. 
Jej wyznania miłości są jak łańcuszki modlitw. 
Jak wszystkie zdrowaśmarie. 
Jak wszystkie ojczenasze. 
Żadna modlitwa nie cofnie jednak tamtej chwili. 

Widzisz?

To nie jest tylko opis postaci. 
To już jest postać. 
Z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością. 

Marta wierzy, że jest dobrą matką (fałszywe przekonanie), ufa, że może ochronić córkę, bo taka jest rola matki (kłamstwo), nosi w sercu ranę (wydarzenie, kiedy się nie sprawdziła w roli – prawdopodobnie – matki).
Ma też skazę.
Macierzyńską skazę – nadopiekuńczość. 

Chcę, żebyś właśnie tak tworzył, tworzyła postaci. 

Głębiej

Na trzecim spotkaniu zabiorę Cię tam, gdzie ciemno i duszno
W zakamarki i Twoje, i Twoich bohaterów, bohaterek.  

Może poczujesz ból. 
Może gniew. 
Może złość. 
O to chodzi. 

Prawdziwe pisanie zaczyna się tam, gdzie kończy się komfort pisarza, pisarki. 

Zawsze chodzi o Ciebie

Na trzecim spotkaniu, chcę, żebyś popracował, popracowała ze sobą.

Każda postać, naprawdę każda, zaczyna się w Tobie.
Prawdziwa okaże się wtedy, kiedy się zmierzysz się z własnymi przekonaniami, kłamstwami, ale też z wartościami, pragnieniami, lękami.
Tak, Ty. 

Bo na przykład.
Czego się boisz bardziej niż śmierci?
O co obwiniasz innych?
Komu nigdy nie wyznasz prawdy?

I tak, pojawią się łzy

Bo nagle zobaczysz, że Twoja silna bohaterka to fantazja o sile, której nie masz, że czarny charakter to projekcja Twoich prywatnych demonów, że historia, nad którą pracujesz albo chcesz pracować, to ucieczka przed życiem, które i tak Cię dopadnie. 

Literatura to nie terapia?
Pewnie, że tak. 
Ale słuchaj, każda wielka literatura tańczy tango z traumami autorów, autorek
Nawet Tolkien przerabiał w Mordorze PTSD z okopów. 
Armia orków to jego osobiste demony. 

Nie interesuje Cię śmietnik z traumami? Świetnie

Może Twoja Marta to detektywka, która tylko rozwiązuje zagadki.
Może programistka, która tylko zakochuje się w szefie.
Może wampirzyca, która tylko jest głodna, wciąż głodna. 

Nie musisz grzebać w ranach, żeby stworzyć fascynującą postać.
Ale musisz wiedzieć, czego postać chce.
I z jakiego powodu to, czego chce, jest tak trudne do osiągnięcia. 

Marta detektywka chce dopaść złola. Może dopadłaby go wcześniej, ale przeszkadza jej w tym mały nałóg. Zamiast śledzić podejrzanego, sprawdza, czy dziennikarze napisali o niej coś nowego.

Marta programistka chce napisać linijkę kodu, w której wyzna miłość szefowi, ale nie wie, jak zakodować to, czego nie rozumie. Dlaczego? Bo nigdy nie kochała. Zna algorytmy, nie zna uczuć. W kodzie wszystko jest logiczne. W miłości nic.

Marta wampirzyca chce się wreszcie nasycić, problem w tym, że – zgodnie z kodeksem, w który wierzy – nie może krzywdzić niewinnych. Więc żywi się tylko krwią złodziei i oszustów. Ale w małym miasteczku, którego nie może opuścić (dlaczego?) trudno o prawdziwych łajdaków. A głód Marty rośnie.

Każda Marta przeżywa uniwersalny, ludzki konflikt. Bez traum, lecz z prawdziwymi dylematami.

Chcesz znaleźć swoją Martę?

Możesz to zrobić. 
Na warsztatach.

Warsztaty

Postać literacka to bohaterka naszego trzeciego warsztatowego spotkania. 
Wskakuj

Bo inaczej Marta, ta pierwsza, pokaże figę z makiem. 
Nie zawsze wie, co robi. 
Wszystko przez Wiktora. 
Wybacz jej. 

Tymczasem uściski!
Ewa Madeyska