Menu Zamknij

EWA MADEYSKA

Wszystko zaczęło się pewnego październikowego wieczora w 2006 roku.

W wynajętym mieszkaniu, z dala od miejsc, które kochałam, napisałam pierwsze zdanie debiutanckiej KatonieliByła katoliczką. Nie miałam pojęcia, że od tego zdania zaczyna się dużo więcej niż powieść.
Po pierwszym zdaniu pojawiło się drugie, pięćdziesiąte trzecie, siedemdziesiąte czwarte, może nawet dwieście sześćdziesiąte piąte.

Mniej więcej w połowie książki, poczułam, że nie wiem, co dalej.
Muza dogorywała pod kuchennym stołem.

Gdyby wtedy ktoś mnie zapytał: czego chce, pragnie i potrzebuje Aniela (moja bohaterka), nie zatrzymałabym się w pisarskiej podróży.
Gdyby ktoś mi uświadomił, że odpowiedzi na powyższe pytania warunkują dużo więcej niż strukturę tekstu literackiego, nie popełniłabym aż tylu błędów.
Tymczasem popełniłam wszystkie możliwe błędy.

Czułam, że rozwiązania znajdują się na wyciągnięcie ręki. Z zazdrością zerkałam na strony brytyjskich i amerykańskich uniwersytetów oferujących studia magisterskie, a nawet doktoranckie z twórczego pisania.

 

Zdecydowałam się na studia scenariopisarskie w łódzkiej filmówce, ponieważ nawet w Warszawie nie znalazłam ani jednego kursu twórczego pisania.

Wiedziałam, że na scenariopisarstwie dotknę kwestii najważniejszych dla każdego tekstu bez względu na rodzaj i gatunek: struktury, bohatera, dialogu.
Miałam rację.

Nauczyłam się, jak dobrze opowiadać historie.

Wiedzę scenariopisarską szybko zaczęłam przekładać na praktykę pisarską, chwilę później na praktykę dydaktyczną.
Od lat z pasją uczę twórczego pisania, ponieważ jestem przekonana, że pisania powieści i opowiadań należy uczyć i – co więcej – można nauczyć

Wszystko lub prawie wszystko, czego uczę, sprawdzam i wykorzystuję we własnej praktyce.

Dlatego wiem, z jakimi problemami zmagają się aspirujący pisarze i aspirujące pisarki, ponieważ poznałam ciemne miejsca procesu twórczego, przez które przechodzą: mentalne, emocjonalne i techniczne.
Czułam niepewnośćlęk, strachból krytyki.
Doświadczyłam warsztatowych wątpliwości związanych ze strukturą tekstu, z bohaterami, ze wszystkimi drobniejszymi mykami, z których każdy przecież jest ważny.

I właśnie dlatego wiem również, jak bezpiecznie przejść przez ciemne miejsca procesu twórczego.
Wiem, jak ominąć zasadzki.
Wiem, jak pisać, żeby napisać – w dodatku szybko.

Przede wszystkim wiem, jak skutecznie uczyć. Ale to nie tylko wiedza, to przede wszystkim doświadcznie, którego świadectwem są sukcesy literackie i wydawnicze Słuchaczy i Słuchaczek moich warsztatów. Każdy ich sukces, jest moim sukcesem.

Po latach praktyki doświadczam w wielką mocą, że moja praca dydaktyczna to przygoda, której esencją są spotkania z twórczymi ludźmi, z ich kreatywnym potencjałem i wyobraźnią.
Z ludźmi takimi jak Ty.

Bo pisanie to dużo więcej niż pisanie, a praca nad powieścią to dużo więcej niż praca nad powieścią. 

To twórcza podróż, która może zmienić całe życie. 
Również Twoje.